<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>blogksiazki.pl &#187; Rosner</title>
	<atom:link href="http://blogksiazki.pl/tag/rosner/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blogksiazki.pl</link>
	<description>nasz blog o książkach</description>
	<lastBuildDate>Thu, 29 Dec 2011 21:10:20 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3</generator>
<xhtml:meta xmlns:xhtml="http://www.w3.org/1999/xhtml" name="robots" content="noindex" />
		<item>
		<title>Odlot malowanego ptaka; Henryk Dasko</title>
		<link>http://blogksiazki.pl/odlot-malowanego-ptaka-henryk-dasko</link>
		<comments>http://blogksiazki.pl/odlot-malowanego-ptaka-henryk-dasko#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 27 Jul 2009 22:19:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>blogksiazki</dc:creator>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[emigrant]]></category>
		<category><![CDATA[esej literacki]]></category>
		<category><![CDATA[Henryk Dasko]]></category>
		<category><![CDATA[Odlot malowanego ptaka]]></category>
		<category><![CDATA[Rosner]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blogksiazki.pl/?p=2637</guid>
		<description><![CDATA[<p><p><a href="http://blogksiazki.pl/odlot-malowanego-ptaka-henryk-dasko">Odlot malowanego ptaka; Henryk Dasko</a></p><p>Pamiętam z jaką niecierpliwością, uniesieniem i pietyzmem niosłem przed wielu laty do domu, skrzętnie za pazuchą ukrytą, troskliwie owiniętą w gazetę, z takim trudem wyproszoną&#8230; <a href="http://blogksiazki.pl/odlot-malowanego-ptaka-henryk-dasko" class="read-more"><span>Więcej...</span></a></p></p><p><a href="http://blogksiazki.pl">blogksiazki.pl - nasz blog o książkach</a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://blogksiazki.pl/odlot-malowanego-ptaka-henryk-dasko">Odlot malowanego ptaka; Henryk Dasko</a></p><p>Pamiętam z jaką niecierpliwością, uniesieniem i pietyzmem niosłem przed wielu laty do domu, skrzętnie za pazuchą ukrytą, troskliwie owiniętą w gazetę, z takim trudem wyproszoną do szybkiej, dwudniowej lektury książkę. Był to zaczytany, w sfatygowanej czarnej okładce z kilkoma &#8222;picasami&#8221; na wierzchu, egzemplarz pierwszego wydania, kultowego wówczas &#8222;Złego&#8221; Leopolda Tyrmanda.<br />
Czytałem ten pierwszy powojenny polski bestseller z zapartym tchem, tym bardziej, że pod koniec szalonych lat 60-tych w Warszawie wciąż można było odnaleźć wiele miejsc, stanowiących tło powieści, a z takim wyczuciem formy i treści odwzorowanych przez Tyrmanda.<span id="more-2637"></span></p>
<p><strong>&#8222;Malowany ptak&#8221;</strong> Kosińskiego, mimo że to już zupełnie inne lata i inny poziom percepcji, również był przeze mnie niecierpliwie wyczekiwany, by stać się źródłem nowych przeżyć, przemyśleń i inspiracji.</p>
<p>Andrzej Brycht ze swym &#8222;Dancingiem w kwaterze Hitlera&#8221; i &#8222;Raportem z Monachium&#8221; &#8211; to już zupełnie inna bajka. Nie lubiłem nigdy tej prozy, głównie chyba ze względów ideologicznych, co jednak nie przeszkadzało mi fascynować się niezwykle burzliwym, prawie romantyczno-buntowniczym, i co tu ukrywać, pobudzającym marzenia i wyobraźnię, życiem autora.<br />
Dlatego też, mając w pamięci wzruszenia i sentymenty dawnych lektur, z wielką nadzieją wziąłem do ręki zbiór erudycyjnych esejów Henryka Dasko &#8211; &#8222;Odlot malowanego ptaka&#8221; i nie zawiodłem się.<br />
<strong><br />
Henryk Dasko</strong> urodził się w 1947 roku. Jako 21 letni student SGPiS usunięty został z uczelni za udział w demonstracjach marcowych, rok pózniej opuścił Polskę, tak jak i  13 tysięcy osób pochodzenia żydowskiego. Doświadczenia z tego tragicznego czasu zawarł w książce &#8222;Dworzec Gdański. Historia niedokończona&#8221;.</p>
<p>&#8222;Tułacz, wygnaniec, niedobitek jednego z umarłych światów&#8221; w tych słowach Dasko charakteryzuje swoje dzieje, ale są to również losy opisywanych bohaterów. W jego twórczości mieszają się naprzemian dwa oglądy rzeczywistości &#8211; warszawskiego chłopaka z lat 60-tych i emigranta wygnanego z komunistycznej Polski. Ciekawili go więc tacy jak on wygnańcy, żydowskiego pochodzenia, przemieleni emocjonalnie przez tryby holocaustu, komunizmu i nietolerancji.</p>
<p>Z każdego zdania książki emanuje pasja, jaką miał Dasko w stosunku do ludzi i do mitów o tych ludziach. Dlatego przedmiotem jego rozważań, wspomnień i podsumowań są Kosiński, Tyrmand, Brycht, czy Nabokov &#8211; twórcy dzieł wybitnych i słabych, żywoty pełne chwały i porażki, blasku i tajemnicy na miarę Muenchausena, biografie pokrętne i wieloznaczne, ale z pewnością niebanalne.</p>
<p>Poszukiwania odpowiedzi w kwestii, czy gdy znika nasz świat &#8211; istniejemy nadal ? Kim jesteśmy, pozbawieni nie tylko korzeni, ale i miejsca w utrwalonym porządku rzeczy ? Jak pogodzić się ze zniknięciem tego, co miało być wieczne i nieśmiertelne ? &#8211; oto pytania, które stawiają sobie zarówno Henryk Dasko, jak i bohaterowie jego esejów &#8211; literaci wychodźcy, którzy nie mają dokąd wrócić.</p>
<p>Eseje zawarte w &#8222;Odlocie malowanego ptaka&#8221; napewno nie są suchą, krytyczno-literacką analizą losów i dokonań poszczególnych pisarzy. To pełen ciepła, sprawiedliwości i mądrości przyczynek do wspomnień o ludziach, z których Dasko większość znał osobiście, rozmawiał, przyjaźnił mimo, że tak jak w przypadku Brychta, było to trudne.<br />
Mimo jednak olbrzymiej sympatii autora do jego bohaterów, nie przeczy on, ani nie omija drastycznych, nieprzyjemnych wydarzeń z ich życiorysów. Dlatego właśnie książka ma ogromny walor wiarygodności i niezależnie od subiektywnych ocen, wzbudza w czytelniku chęć zrozumienia i współczucia dla przymusowych tułaczy.<br />
Jest też bezcennym dokumentem, obrazującym życie wychodźctwa z lat powojennych, losów, które były udziałem nie tylko literatów, ludzi sztuki i kultury, ale wielkiej rzeszy emigracji ekonomicznej.</p>
<p>Paweł Ilecki.</p>
<p><a href="http://blogksiazki.pl">blogksiazki.pl - nasz blog o książkach</a></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blogksiazki.pl/odlot-malowanego-ptaka-henryk-dasko/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Radio Yokohama &#8211; Marcin Bruczkowski</title>
		<link>http://blogksiazki.pl/radio-yokohama-marcin-bruczkowski</link>
		<comments>http://blogksiazki.pl/radio-yokohama-marcin-bruczkowski#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 05 Nov 2008 10:12:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>blogksiazki</dc:creator>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[amanda]]></category>
		<category><![CDATA[bruczkowski]]></category>
		<category><![CDATA[Japonia]]></category>
		<category><![CDATA[marcin]]></category>
		<category><![CDATA[Monika Borek]]></category>
		<category><![CDATA[Radio Yokohama]]></category>
		<category><![CDATA[Rosner]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blogksiazki.pl/?p=913</guid>
		<description><![CDATA[<p><p><a href="http://blogksiazki.pl/radio-yokohama-marcin-bruczkowski">Radio Yokohama &#8211; Marcin Bruczkowski</a></p><p>Radio Yokohama &#8211; Marcin Bruczkowski, Monika Borek Od 13 listopada będzie dostępna książka Radio Yokohama Moniki Borek i Marcina Bruczkowskiego, autora Bezsenności w Tokio, Zagubionych&#8230; <a href="http://blogksiazki.pl/radio-yokohama-marcin-bruczkowski" class="read-more"><span>Więcej...</span></a></p></p><p><a href="http://blogksiazki.pl">blogksiazki.pl - nasz blog o książkach</a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://blogksiazki.pl/radio-yokohama-marcin-bruczkowski">Radio Yokohama &#8211; Marcin Bruczkowski</a></p><p><strong>Radio Yokohama &#8211; Marcin Bruczkowski, Monika Borek</strong> Od 13 listopada będzie dostępna książka Radio Yokohama Moniki Borek i Marcina Bruczkowskiego, autora Bezsenności w Tokio, Zagubionych w Tokio i Singapur, czwarta rano&#8230; Akcja powieści rozgrywa się w budynku japońskiej rozgłośni radiowej, gdzie spotykają się: reżyser nagrań Martin &#8211; Polak z urodzenia, Japończyk z wyboru; jego pomocnik Andrew &#8211; Kanadyjczyk o tajemniczej historii życiowej; John &#8211; szalony DJ, Australijczyk; piękna Amanda &#8211; początkująca piosenkarka z Malezji; zespół Y2K &#8211; czysta emanacja japońskiego popu. Również wiele innych postaci, włącznie z kotem i&#8230; duchem. Poniżej informacja ze strony autora.</p>
<blockquote><p>Zawsze (no, dobra, od 05.03.2005) chciałem napisać książkę o tym, jak i dlaczego ludzie się nie słuchają. I nie rozumieją. O różnicach między nami – głębszych nawet, niż tylko te oczywiste: płciowe czy kulturowe.</p>
<p>Przy okazji pokazać, że te same zjawiska i sytuacje obserwowane przez różne osoby – w tym przypadku mężczyznę i kobietę, dwoje narratorów książki – postrzegane i zapamiętywane są zupełnie inaczej. A nawet szerzej: pokazać istotę innego postrzegania świata przez mężczyznę i kobietę, subtelne, ale realistyczne różnice w ich myśleniu i komunikowaniu się z otoczeniem.</p>
<p>Powstała więc Powieść Na Dwa Głosy: Martina – Polaka, 39-letniego realizatora nagrań, i Amandy – młodej piosenkarki z Malezji. Powieść łatwa, lekka i przyjemna, ale za to z potrójnym dnem <img src='http://blogksiazki.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Zapewnienie realizmu psychologicznego i językowego tego dwugłosu wymagało zaangażowania współautorki, która stworzy postać Amandy (jednej z dwojga narratorów) i napisze wszystkie jej kwestie. Po prostu zamiast zgadywać, jak myśli kobieta, powierzyłem to zadanie ekspertowi <img src='http://blogksiazki.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  Monika Borek, polska autorka mieszkająca na Dalekim Wschodzie, wywiązała się z tego zadania fenomenalnie, bo zamiast grzecznie pisać to, co usiłowałem dla nie wymyślać, wstawiła do książki PRAWDZIWĄ Amandę. Której zdjęcie jest zresztą na okładce.</p>
<p>Od tematu nie SŁUCHANIA się był już mały krok do miejsca akcji: rozgłośni radiowej i studia nagrań, opartego na miejscu, gdzie sam pracowałem jako realizator dźwięku w latach 1989–1991, w Japonii. Rozgłośni mieszczącej się w bardzo dziwnym budynku i zamieszkiwanej przez bardzo dziwnych (żeby nie powiedzieć: ostro zakręconych) ludzi. Zbudowali oni sobie zamknięty świat wewnątrz murów Radia Yokohama, tworząc swoisty mikrokosmos, w którym – jak w teatrze absurdu – oglądamy zjawiska naszego świata niejako w krzywym zwierciadle&#8230;</p></blockquote>
<p>Więcej informacji o książce można znaleźć na stronie <a href="www.radioyokohama.net" target="_blank">Radio Yokohama</a>, między innymi ciekawostki dotyczące pochodzenia niektórych bohaterów książki:<br />
1. DJ John Gurthie w rzeczywistości nazywał się inaczej, ale był faktycznie DJem (w J-Wave, 81,3FM), Australijczykiem, wysokim i szalonym. A we wtorki pracował w małym studiu nagrań w Yokohama. Chyba, że nie wstał na czas. Właśnie takiej wpadce zawdzięczam jeden z moich zawodów. Otóż czekałem w reżyserce przez pół godziny na realizatora, kiedy wkroczył do niej starszy Japończyk i opieprzył mnie, że jeszcze nie ustawiłem poziomów i nie jestem gotowy do nagrywania&#8230; Ponieważ brakło mi odpowiednio uniżonych słów do wyrażenia skruchy, zacząłem ustawiać &#8211; na czuja. I nawet jakoś nagrałem siedzącego po drugiej stronie szyby lektora, nie wiedząc, że w/w Japończyk wziął mnie właśnie za Australijczyka&#8230; Dopiero pod koniec nagrania wpadł do studia mocno skacowany i bardzo zadyszany rudy Australijczyk, podziękował mi stukrotnie za zrealizowanie nagrania i zaproponował, żebym robił to co wtorek, bo on naprawdę musi się czasem wyspać. A na moje protesty (udawane), że się nie znam, zapowiedział, że wszystkiego mnie nauczy. I nauczył. Zajęło to ponad pół roku i wiele nocnych nasiadówek nad herbatą z Arinaminem i innymi dodatkami&#8230; Ale warto było. Bo teraz jest o czym pisać <img src='http://blogksiazki.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>PS. Nazwisko &#8222;John Gurthie&#8221; to mój hołd dla legendarnego producenta i inżyniera dźwięku Jamesa Guthrie, któremu zawdzięczamy m.in. album Pink Floyd &#8222;The Wall&#8221;.</p>
<p>2. Kot Debiru istniał naprawdę i naprawdę był czarny. Opiekowała się nim moja Mama, która zwała go &#8222;Devil&#8221; z racji karnacji, oraz jej brat, który wolał interpretację &#8222;Debil&#8221; <img src='http://blogksiazki.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  Tak się składa, że &#8222;devil&#8221; i &#8222;debil&#8221; wymawia się po japońsku identycznie: &#8222;debiru&#8221;. Stąd Debiru.</p>
<p>3. Pan Ikeda jest najprawdziwszą postacią, razem z grubymi jak luksfery okularami, trzymającymi się dzięki taśmie izolacyjnej, i lutownicą zatkniętą za ucho (taką cienką jak długopis, do precyzyjnych robót elektronicznych). Niestety nie mam z nim kontaktu, a studio już nie istnieje. Niektórzy czytelnicy mogą mnie posądzić, że w tworzeniu tej osoby popadłem w grzech artystycznej przesady. Otóż nie. Prawdziwy Ikeda był JESZCZE bardziej&#8230; szalony? Szalony. Szalony!</p>
<p>4. Pani Orito (nazwisko zmienione) również jest postacią prawdziwą, właścicielką sieci sklepów muzycznych w rejonie Kansai. Kiedy ją poznałem w r. 1987, zakochałem się natychmiast, nie wiedząc, że jest o 15 lat starsza (co wówczas wydawało mi się różnicą gigantyczną, bo sam miałem 22). Królowa przyjęła moje zaloty z wdzięcznymi wybuchami chichotu. Umieściłem ją w książce, żeby oddać hołd dzielnym (choć faktycznie nielicznym), japońskim bizneswomen, które już w latach 80ych znakomicie zarządzały męskimi biznesami, wbrew opinii, że Japonki w pracy nadają się wyłącznie do robienia herbaty i obsługi faksu.</p>
<p>5. Zespół Y2K &#8211; imiona i nazwiska muzyków powstały w wyniku przetasowania dźwięków i sylab nazwisk legendarnego zespołu &#8222;X Japan&#8221;. Natomiast same postacie są kompozytowe &#8211; zlepek charakterów muzyków, których miałem przyjemność (ekhem) nagrywać w Yokohamie. Więcej o nich nie powiem, bo są po części stworzeni przez sz. Współautorkę <img src='http://blogksiazki.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>6. Koji Tanaka w rzeczywistości był moim pierwszym podwładnym w Japonii. Zawdzieczam mu wiele. Przede wszystkim zrozumienie, że entuzjastyczne (na pierwszy rzut ucha) &#8222;Hai!&#8221; NIE znaczy: &#8222;Tak, zrozumiałem&#8221;. A już na pewno nie oznacza: &#8222;Tak, zrobię to&#8221;&#8230; Koji miał uroczy zwyczaj przyjmowania ode mnie zleceń, po czym udawania się do kącika i zamartwiania przez tydzień, ponieważ nie wiedział co albo jak zrobić. Odkrycie tego kosztowało mnie kilka miesięcy i parę zawalonych projektów&#8230; Po prostu &#8222;HAI!&#8221; Kojiego było tak przekonywujące, że nabierałem się raz po razie. O dziwo, kiedy spotkałem go w roku 1995, powiedział, że on bardzo przeprasza, ale pamięta mnie jako &#8222;najlepszego szefa, jakiego miał&#8221;. Wzruszyłem się.</p>
<p><a href="http://blogksiazki.pl">blogksiazki.pl - nasz blog o książkach</a></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blogksiazki.pl/radio-yokohama-marcin-bruczkowski/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

