vicodin | cialis online | viagra online
Czytelnicy

Recenzje i artykuły naszych Czytelników.

Polecamy

Książki, które powinienieś mieć na swojej półce.

Top artykuły

Najczęściej czytane i najlepiej oceniane książki.

Video

Materiały video o książkach – oglądaj zanim przeczytasz.

Wydawnictwa

Nowości, zapowiedzi, fragmenty książek od Wydawców.

Home » Red Horse, Wydawnictwa+RSS

Czarownica z Radosnej – Zofia Staniszewska

Dodał redhorse, 10 Wrzesień 2008Komentarze (2) »
Tagi: , , , ,
Czarownica z Radosnej – Zofia Staniszewska

Fragment powieści:

Moja mama jest czarownicą. Była nią zawsze, choć niektórzy twierdzą, że jest bibliote­karką, pracującą w gimnazjum. Ale czy zwykła bibliote­karka miałaby władzę nad czasem i snem, czy słuchałyby jej zwierzęta i ptaki? Nawet woda z Szarego Jeziora jest jej posłuszna.

Skąd wiem, że ona rządzi czasem? Ponieważ ona go stwarza swoim dzia­łaniem. Bez niej cały świat zastyga w bezruchu, a czas znika. Tak się dzieje, gdy idziemy z mamą do Sanktuarium Ciszy w Mrocznym Zagajniku. Siadamy na mchu, wyprostowane. Mama przy­myka oczy, a wtedy wszystko nieruchomieje. I słońce, i chmury nad nami. Ptaki przestają śpiewać, a mrówki uwijać się. Tylko drzewa jeszcze przez chwilę szumią. Liście delikatnie poruszane wiatrem śpiewają kołysankę. Świat zasypia. Gdy mama podnosi powieki, wszystko oży­wa, a czas zaczyna płynąć. Uśmiecha się, a wtedy świer­gotki drzewne, małe ptaszki z czerwonymi nóż­kami, które zamieszkują nasz Zagajnik, głośno śpiewając, zla­tują z wysokich gałęzi wprost pod nasze nogi. Zajadają owady kryjące się w mchu i nie zwracają już na nas uwagi.

***

Z samego rana zajrzała do mnie Stara Ryśkowa ze wsi. Przyniosła dwadzie­ścia jaj. Zawsze kupuję jajka na wsi, choć są droższe niż w markecie. W ogóle jeśli chodzi o centra handlowe, to należę raczej do C.H. Dezerterów. Ryśkowa zlustrowała dokładnie moją kuchnię, zajrzała nawet do garnka, po czym zaczęła biadolić nad moim losem.

- Łe jery, i gdzie ci, gdowo, przyszło żyć! Na takich koleniach, gdzie czło­wieka ze świcom szu­kać… Samyj, ino z dzieckami. Nie bojacie się to? – sta­ruszka spytała, widocznie retorycznie, bo nie czekając na odpowiedź, cią­gnęła dalej. – Nawet kurów nie macie. Ady to prawdziwie łobraza boska. – Pokrę­ciła z niezadowole­niem głową, po czym przysiadła na zydelku. Nawet niskie taborety wydawały się dla niej za wysokie. – Gdyby żeście tak wiency bymba­sów mieli, ady tylko dwa? Toż ci nudno, kobito!

W tej chwili zaspana Joasia, ze skudłaconymi jeszcze włosami, zeszła do kuchni napić się mleka.

- A dziewczyninie to trzebno sprawić halkę pod spódnicę. Jakże tak, bez niczego pode spodem? Toż majtków można nie założyć, ale żeby halki?! I spód­nica za kolana mo sięgać. Ubrana ta panina Haśka niewydarzenie – jak moje wnuczki. Łobraza boska!

W końcu zawiązała ponownie na siwym koczku chustkę w czerwone maki i zebrała się do wyjścia. Na odchodnym mruknęła jeszcze pod nosem:

- Bez chłopa życie – co to za życie? Do niczego jako i dziurawy kapyć, co go to ni mosz czym zaszyć.

***
Nie znoszę Ryśkowej z jej wścibskim nosem. Te jej rozbie­gane, małe oczy ledwie wystające spod kwiecis­tych chust przyprawiają mnie o dreszcze. Stara zgredka! Przypomina przejrzałą, pomarszczoną dynię. Dynię, którą ktoś ściął w Halloween, wybrał ze środka cały miąższ, tępym nożem wykroił szpary na oczka i usta i przykleił wystający nos. A potem zatknął na krzywy kostur ubrany w powyciągane, bure swetry. A na końcu tchnął życie, montując w środku baterie.

Ryśkowa zaw­sze wszystko wie o wszystkich. Nawet domyślam się skąd. Wieczorami podchodzi pod domy, wzrokiem usypia psy i podgląda przez rozświetlone okna życie mieszkańców. Próbo­wałam ją na tym nakryć, ale jest to prawie niemożliwe. Zgredka przywiązuje do klamek cie­niutkie nici i gdy ktoś otworzy drzwi, natychmiast bezszelestnie znika w ciemnościach nocy jak licho. I tylko zostaje po niej lepka pajęczyna omotana wokół ze­wnętrz­nej klamki.

A od mojej miniówy niech się trzyma z daleka!

Choć jedno trzeba jej przyznać, chusty na głowę ma zajefajne, po prostu lansik!

***

- Cześć, Jagoda!

- Witam Astronoma! Nawóz mam w garażu, kupiłam dziesięć worków.

- Dziesięć worków? Na dwa hektary pastwiska powinno wystarczyć. Zaraz się tym zajmę.

- Paweł, poczekaj chwilę. – Jagoda podeszła do traktora. – Ile to będzie kosztować?

- Co? Rozrzucenie nawozu? – Postawny brunet zeskoczył na ziemię. – Nic. Nie patrz tak na mnie, bo jednak coś chcę.

- Niemożliwe! Ty?

- A widzisz, nie jestem taki bezinteresowny, na jakiego wyglądam.

- Nie? Wszyscy we wsi wiedzą, do kogo udać się po pożyczkę przed pierwszym.

- A jednak. Chciał­bym, żebyś nauczyła mnie jeździć na koniu.

- No, no… Załatwione.

- A że zajmie ci to trochę czasu, żeby było sprawiedliwie, naprawię dach w stajni. Zauważyłem, że przecieka.

- Paweł, nie przesadzaj z tą pomocą, chyba że do emerytury nie nauczysz się jeździć. Wtedy będę miała okazję ci się odwdzięczyć. Ale niestety, nie wy­glądasz na gelejzę.

- To się jeszcze okaże. Tylko pamiętaj – Paweł wytaszczył ostatni worek nawozu z garażu – przez dwa tygodnie albo i dłużej, jeżeli deszcz nie spadnie, nie wypuszczaj koni na pastwisko. Ta chemia musi wejść w ziemię.

- Będę je prowadzać do starego sadu. Dzięki!

***
Joasia lubiła, gdy jej mama zakładała kwieciste spodnie z delikatnego płótna. Zabierały ze sobą wszystkie psy i szły na pola. Jagoda miała dwa bernar­dyny, a ściśle mówiąc: bernardynki, i trzy czarne jak biesy, wesołe kundelki. Kundelki, same suczki, dostały swego czasu imiona, w założeniu mające wzbudzać postrach, korespondujący z ich maścią: Belzebubka, Diabełka i Lucyferka, ale komu by się chciało krzyczeć tak długo: Diabełka do nogi, albo: Lucyferka siad, albo: Belzebubka, zostaw tego kota! Wołamy na nie po prostu Bubka, Beka i Lufka.

***
Weszliśmy do stajni. Drewniana stajnia z wiecznie otwartymi okienkami późną wiosną pachnie tak, jak lubię. Liniejąca sierść, koński pot i nawóz, udeptana słoma i siano, rozgrzane od słońca deski. Konie nie mają tu wydzielonych boksów, do ścian przykręcone są tylko cztery pojemniki, które udają żłoby, i słona lizawka, zabarwiona przez witaminowe dodatki na zielono, a na ziemi stoją trzy wiadra z wodą. Poidła kupiłam już dawno, ale leżą nieza­montowane z tyłu, za przepierzeniem z desek, obok wysokich silosów na owies. Przed silosami jest wygospodarowany kącik z wieszakami na siodła, szumnie nazywany siodlarnią.

Gryf i Beduin, dwa kare wałachy, gdy nas usłyszały, na­wet nie podniosły łbów znad żłobu. Pięć minut temu dostały swoją porcję owsa, którą właśnie kończyły. Epona niespokojnie zastrzygła uszami, ale już po chwili porozumie­wawczo parsknęła. Jej wymię niecierpliwie ssało kilkutygodniowe źrebię.

- Super masz tę klacz. – Paweł z uznaniem przyglądał się wysmukłej, sil­nej sylwetce konia. Uśmiechnął się na widok różnokolorowych kopyt, na któ­rych barwa różowa i łososiowa przechodziła kapryśnie w ciemny grafit. Pod­szedł bliżej do Epony, dał jej marchewkę i pogłaskał po miękkich, piegowa­tych chrapach i jasnej szyi, na której ciemniały okrągłe plamy. – Ta maść jak się nazywa?

- Jabłkowita. Wezmę cię na lonżę. Wyprowadź Gryfa, gdy skończy z owsem!

Przygotowałam szczotki, zgrzebło, uzdę, kopystkę, na którą mówimy tu kopytnik, i dawno nieużywane czapsy oraz toczek Domi­nika. Paweł wytaszczył z siod­larni czaprak i siodło.

- Przymierz. – Podałam mu czapsy. – Te powinny być dobre, moich byś nie opiął na łydce.

Gdy Paweł wskoczył na siodło, od razu wiedziałam, że nie siedzi pierw­szy raz na ko­niu.

- Jeździłem już kiedyś, ale dawno, w dzieciństwie – wyjaśnił w odpowie­dzi na mój py­tający wzrok.

- W takim razie idziemy od razu na padok. – Odłożyłam długi bat i lonżę na miejsce. Czułam, że Paweł świetnie sobie poradzi bez niej.

***
Czasami o świcie budzi mnie natarczywy świergot ptaków: kosów, wró­bli, gajówek. Wirtuozów wśród kosów poznaję po głębokim tonie, który stopniowo się nasila, a po chwili kunsztownej przerwy kończy fantazyjnym ozdobnikiem lub nawet imitacją głosów innych ptaków. Gnieżdżące się u mnie w zaroślach dzikiej róży niepozorne, szare gajówki, które trudno wypatrzyć, zdradza głośny i melodyjny tryl. W ich wysmakowane pieśni często wdziera się kłótliwe ćwierkotanie neurotycznych wróbli. Staram się wtedy nie zasnąć, wyglądam przez okno. Daleko na łące, po­śród traw, cha­brów i maków, z porannej mgły wyłania się biała klacz ze swym źrebięciem, a za nią czernią się smoliście dwa pozostałe wierzchowce. Skowro­nek wzbija się wysoko w niebo i rozszala­łym trelem oznajmia światu, że dzień znów zwyciężył ciemność, i można udawać, że jest tak, jak było na początku.

***
Idziemy z mamą i braciszkiem do Sanktuarium. Mama niesie butelkę wody, Jaś trzy kubki, a ja w szklanym pojemniku pyszną szarlotkę. Psy zosta­wiliśmy w domu. Do Mrocznego Zagaj­nika nie mają wstępu nie tylko ze względu na myśliwych. Mogłyby wypłoszyć Ciszę. W Sanktuarium wiekowe dęby i buki porasta bluszcz. Wspina się po pniach, a nawet wyższych kona­rach. Na pięknym, puszystym mchu mieści się ołtarzyk, czyli stara drewniana skrzynka, pomalowana w czerwone kwiaty. W środku mieszka Tajemnica.

Jak zwykle mama zamyka oczy i przez moment stapia się w niej Rzeczy­wistość Śnienia i Rzeczywistość Opowieści. Jaś kładzie się na plecach i ob­ser­wuje znieruchomiałego dzięcioła, a ja ukradkiem skubię szczawik o białych kwiatkach. Jest to szczawik zajęczy, okropnie kwaśny, i mama ciągle mówi, że zjadany w większych ilo­ściach szkodzi. Ale ja wiem, że nic mi nie będzie.

Nagle ptaki znów zaczynają śpiewać, mama otwiera oczy i opychamy się ciastem. Ostatni kawałek placka kruszymy i kładziemy na ołtarzu obok skrzynki w kwiaty. To ofiara dla mrówek, robotnic ziemi.

***

- Mamutek, opowiedz nam bajkę.

- A o czym?

- Ja chcę, żeby była o koniach – prosi Jaś.

- Dobrze, opowiem wam baśń o Eponie – zgadza się po chwili Jagoda.

BAŚŃ PIERWSZA

EPONA, BOGINI KONI
Działo się to dawno temu, gdy po ziemi, oprócz zwykłych ludzi, przecha­dzali się nie­śmiertelni bogowie lasów, jezior, strumieni, gór. Wśród nich deli­katną urodą wyróżniała się jasna Epona, której posłuszny był każdy koń, nawet najdzikszy rumak. Jeździła ona polnymi i leśnymi ścieżkami na siwej klaczy, za którą biegł nieodmiennie rozbrykany źrebak.

- A jak miał na imię ten źrebak? – spytał zaciekawiony Jaś.

- Nazwano go Equuleus, w skrócie Ekuś.

- To zupełnie jak u nas! – zdziwił się chłopiec.

Epona mijała sioła i warowne grody, goszczono ją w strzelistych zam­kach, a wszędzie doglądała i leczyła konie. Na ludzi nie zwracała uwagi. Aż pewnej jesieni na łące, gdzie pa­sła się klacz, zastąpił Eponie drogę młody wo­jownik z mieczem i w kolczudze, dosiadający wspaniałego ogiera. Za nim podą­żało kilku pachołków. Bogini bez strachu spojrzała na męża, a wówczas rycerz zdjął hełm z brązu i wiatr rozwiał mu płowe, długie włosy.

- Pani – zwrócił się do Epony – wracam z wyprawy wojennej. Rok temu, gdy zna­lazłem się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, ślubowałem, że speł­nię prośbę matki. Gdy błogosławiła mnie na wojnę, zażyczyła sobie mojego ożenku z pierwszą dziew­czyną napotkaną w rodzinnych stronach. Boje skończyły się i moi towarzysze ­rozjechali się już szczęśli­wie do swoich domów, a i ja przy­byłem właśnie na ziemię, którą rządzi mój ojciec.

- Więc cóż? – spytała obojętnie bogini.

- Jesteś pierwszą niezamężną niewiastą, którą ujrzałem w tych stronach.

- Śmiertelniku, chyba nie wiesz, do kogo kierujesz swe śmiałe słowa – roze­śmiała się ja­sna pani.

- Epono, piękna bogini, jestem wojownikiem i nie ulęknę się niewiasty, choćby miała moc stu mężów – hardo odrzekł młodzian.

- Ty chcesz spełnić przyrzeczenie, ale i ja obiecałam sobie, że poślubię tylko tego boga lub męża, który prawdziwie mnie pokocha.

- Pani, nie można cię zobaczyć i nie pokochać – żarliwie zapewnił wojow­nik.

- Jak cię zwą, rycerzu?

- Wołają mnie Celtyk.

- Ten, kto kocha, widzi sercem, nie oczami. Czy zawsze mnie rozpoznasz? – spytała ta­jemniczo.

- Zawsze! – zapewnił Celtyk i w tej samej chwili bogini, siedząca dotąd na koniu, znik­nęła. Zdziwiony rycerz przetarł oczy, ale nic to nie pomogło. Na łące nie było śladu nie­wiasty. Wtedy młodzian zsiadł ze swojego rumaka i pod­szedł do siwej klaczy. Chwycił ją za uprząż bogato zdobioną srebrnymi ćwie­kami i spojrzał w wielkie oczy zwierzęcia. Następnie rzekł:

- Ty jesteś moją wybranką.

Na te słowa klacz zarżała i pogalopowała przed siebie. Celtyk śpiesznie dosiadł swo­jego rumaka i z miejsca pocwałował za uciekającą Eponą. I tak przez trzy dni i trzy noce uciekała bogini przemieniona w klacz, a młody wojow­nik bez chwili wytchnienia podążał za nią. I stało się tak, że o zmierzchu trze­ciego dnia przejechali Granicę Mgieł, za którą rozpo­ściera się Królestwo Za­światów, zamieszkane przez bogów i duchy. W tym miejscu dumna pani zgo­dziła się zostać żoną Celtyka. I radował się rycerz swoją żoną wiele dni i nocy. W ­końcu jed­nak ­młody ­wojownik zatęsknił za matką staruszką. Nie mógł ­wjechać jednak do Krainy Śmiertelnych i powrócić do bogini. Wówczas Epona, pełna obawy o życie wybranka, znalazła radę na żałość męża. Celtyk mógł odwiedzić rodzinny dom pod warunkiem, że jego stopa nie dotknie ojczystej ziemi. Wojownik dosiadł swego konia i wyruszył w podróż do krainy ludzi. Jechał trzy dni i trzy noce…

- A jak robił siusiu? – zainteresował się Jaś.

- Z konia. Na pewno jakoś można sobie poradzić. Nie przerywaj! – znie­cierpliwiła się Joasia.

Gdy jednak Celtyk zobaczył swoją matkę, zsunął się z rumaka, żeby wziąć ją w objęcia. I wtedy właśnie stracił nieśmiertelność. Nigdy już nie zobaczył się z boginią koni, choć wiele razy jeździł nad Granicę Mgieł i nawoływał żonę.

- Nigdy? – upewniła się dziewczynka.

- No… gdy umarł, dostał się do Królestwa Zaświatów.

- To znowu się dobrze kończy. – Joasia nie wiedzieć czemu była niezado­wolona. – Spotkali się po śmierci i kochali się. Tak? A wcześniej? Wcześniej – to się nie liczy? Duchy nie mogą tak kochać jak ludzie i być wtedy, gdy się ich potrzebuje.

- To tylko baśń, Joasiu – Jagoda próbowała uspokoić córkę.

- A ty jesteś romantyczka! Jak mówi ciocia? Niepoprawna romantyczka!

Jagoda spojrzała ze zdziwieniem na swoją trzynastoletnią córkę. „Kiedy ona tak wydoroślała?”

- I to już koniec? – spytał synek.

- Koniec. A jeśli nad ranem zobaczysz wyłaniającego się z mgły rycerza w zbroi, jadą­cego na rosłym ogierze – nie musisz się bać. To Celtyk odwiedza miejsca, w których niegdyś bywał.

- Ja się nie boję rycerzy – zapewnił Jaś – ale bardzo bym chciał choć na chwilę do­stać się do Królestwa Zaświatów. Tam można spotkać umarłych, prawda?

c.d. w książce…

Podobne artykuły:

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
Loading ... Loading ...
Powiadom znajomych o tym artykule!

Komentarze (2) »

  • Karola :

    Przenosi w inny wymiar. Przeczytałam nie spiesząc się i na pewno wrócę jeszcze kiedyś do tej powieści.

  • apostrofy :

    Wszak każda kobieta jest boginią, a każda bogini ma szczególną moc… :)

Dodaj komentarz

Możesz śledzić komentarze przez RSS lub dodać trackback ze swojego bloga.

Nie zamieszczaj tu proszę linków do nielegalnych e-book'ów - będziemy usuwać takie komentarze. Promujemy czytelnictwo i uwielbiamy szelest przewracanych kartek...
Jeśli chcesz dodać swój avatar (fotkę) do komentarza to zarejestruj się w serwisie gravatar.com.

Najnowsze książki, recenzje, fragmenty »

“Odlot malowanego ptaka” Henryk Dasko
“Odlot malowanego ptaka” Henryk Dasko

Pamiętam z jaką niecierpliwością, uniesieniem i pietyzmem niosłem przed wielu laty do domu, skrzętnie za pazuchą ukrytą, troskliwie owiniętą w gazetę, z takim trudem wyproszoną do szybkiej, dwudniowej lektury książkę. Był to zaczytany, w sfatygowanej …

Nowoczesna komedia 3. Mijajacy się w mroku. Łabędzi śpiew

Kontynuacja "Sagi rodu Forsyte’ów", pasjonującego cyklu powieściowego, który przyniósł Johnowi Galworthy’emu literacką Nagrodę Nobla!Wielka epicka opowieść o angielskich wyższych sferach przełomu XIX i XX wieku."Nowoczesna komedia" to kolejna trylogia powieściowa poświęcona rodzinie Forsyte’ów. W jej …

Rytuał ostatniej nocy

Bohaterką powieści jest dziewczyna imieniem Waria, która pracuje w agencji towarzyskiej. Pewnego ranka stwierdza, że jej klient Olew, z którym spędziła noc w luksusowym hotelu, leży martwy, z zabytkowym nożem wbitym w pierś. Ostatnie zlecenie …

Hotel Transylvania

Pierwszy tom cyklu o hrabim Saint-Germain.Paryż, rok 1743. Hrabiego Saint-Germain otacza atmosfera tajemniczości. Jest zawsze ubrany na czarno, przystojny i niedostępny. Jaki skrywa sekret i czy jego wizerunek jest prawdziwy?W tej napisanej z …

Taktyka działań ochronnych. Ochrona osób

Taktyka działań ochronnych. Ochrona osób to kompendium specjalistycznej wiedzy z zakresu ochrony osób, przeznaczone przede wszystkim dla formacji, instytucji i agencji ochronnych zajmujących się szkoleniem i realizowaniem zadań z zakresu ochrony bezpośredniej. Podręcznik jest efektem …

Kwiatki zagadki

Dzieci lubią zagadki. Okazją do świetnej zabawy będzie lektura tej bogato zilustrowanej książeczki. Zadaniem dzieci jest rozpoznanie o jakim kwiatku opowiada wierszyk, odszukanie naklejki z rozwiązaniem zagadki i wklejenie obrazka w miejsce tytułu.
Sugerowana cena:10,00 …

Wszystkie odcienie pereł

Serena traciła nadzieję na to, że będzie miała dzieci. Tymczasem jest matką dwóch chłopców. Niemniej jej radość stopniowo zamienia się w rozpacz. Czy macierzyństwo było dobrą decyzją?Ambitna prawniczka, Tawana, próbuje uporządkować swoje życie, ale tragiczne …

Madryt 3 w 1. Przewodnik. Atlas. Mapa. ExpressMap

Nowa jakość wśród przewodników. Wyjątkowe połączenie barwnych opisów i szczegółowych map.Przewodnik* mapy tras zwiedzania przedstawiające lokalizację wszystkich opisywanych miejsc* bogata treść – liczne informacje praktyczne, jak i ciekawostki historyczne* przejrzysty układ graficzny umożliwiający łatwe wyszukiwanie …

Polska według Czejarka. Przewodnik po miejscach niezwykłych

„Polska według Czejarka” to przewodnik po niezwykłych miejscach w naszym kraju. To wyprawa tropami tajemnic, zagadek, ciekawostek oraz niewyjaśnionych historii, które warto poznać.Autor książki jest znanym dziennikarzem radiowym i telewizyjnym. Od ponad 20 lat z …

Pod Anodynowym Naszyjnikiem

Trzecia część wielotomowego cyklu, którego bohaterem jest Richard Jury, przystojny, inteligentny inspektor Scotland Yardu. Dwa pierwsze tytuły to Pod Huncwotem i Pod Przechytrzonym Lisem. Seria ta zapewniła autorce czołowe miejsce wśród mistrzów powieści kryminalnych.Złośliwy przełożony …

Moje projekcje

Zbiór esejów Moje projekcje jest prawdziwym kalejdoskopem motywów kinematograficznych: od Lotu nad kukułczym gniazdem, przez figurę wątłego inteligenta w typie allenowskim, przygody Janosika i intymne kino Tsai Ming-Lianga, po melancholię Nosferatu, katusze nieśmiałych kochanków i …

Heros powinien być jeden. Księga 2

„Ciekawe, to dobrze czy nie — być nierobem?” Iolaos uśmiechnął się, wygodniej chwytając wodze, i w celu zrobienia rundy dokoła Teb skierował rydwan w kierunku wybrzeża Attyki, zamierzając za dobę albo i dwie dotrzeć do …

Ogród kości

Najnowszy bestseller mistrzyni thrillera medycznegoZręcznie splecione losy bohaterów żyjących w dwóch różnych epokach. Cołączy zamieszanego w handel zwłokami ubogiego studenta medycyny,posądzonego w odległym 1830 roku o podwójne morderstwo z makabrycznymodkryciem, jakiego dokonuje w swym ogrodzie …

Dom córek

Trzy siostry, winnica w Szampanii, stary dom i mnóstwo sekretów. Wszystko to miesza się ze sobą w tej błyskotliwej powieści! Clementine jest jedyną spadkobierczynią wytwórni szampana Domu Peine, a także winnicy, która od pokoleń należy …

Ojciec chrzestny z Sherwood

"Wyjawię światu prawdę o krwawym banicie i bezlitosnym mordercy, o zwycięskim wodzu i wielkim panu…o człowieku, którego ja znałem po prostu jako Robin Hooda". Anglia, wiek XII. Król walczy z synem o tron, krajem rządzą …

Miłość i jej nastepstwa

Dżidda, Arabia Saudyjska, rok 1989. W kraju, gdzie rządzi surowe prawo szariatu, młody Naser, emigrant z ogarniętej wojną Erytrei, przeżywa niewiarygodną przygodę: spotyka dziewczynę, która wyznaje mu płomienną miłość. Ciężko doświadczony przez życie, samotny i …

Wrogowie publiczni

Pierwsza wyczerpująca opowieść o wojnie FBI z przestępczością w Ameryce, trwającej od 1933 do 1936 roku, o czasach powstania i upadku sześciu głównych gangów: Johna Dillingera, Baby Face Nelsona, Pretty Boy Floyda, Barkera i Karpisa, …

Umrzeć w Kalifornii

Do Kalifornii większość jedzie po nadzieję na nowe życie. Ale Chris Hook znalazł tam śmierć. I to podobno samobójczą- tak twierdzi policja. Ale David Hook nie wierzy, że jego dziewiętnastoletni syn mógł sam sie zabić, …

Za kwietnymi polami

Japoński bestseller! Fascynująca powieść, oparta na prawdziwej historii Ginko Ogino, pierwszej japońskiej lekarki.Ginko Ogino spotkał los przeciętnej japońskiej dziewczyny: szybkie zamążpójście i pokorne życie usłużnej żony w zdominowanym przez mężczyzn społeczeństwie dziewiętnastowiecznej Japonii… Kiedy jednak …

Zespoły napięć

Przychodzą, odchodzą, znikają i pojawiają się znowu. Najczęściej jednak po prostu są. Jak wschody słońca, tyle że przez kilka dni w miesiącu. Są epicentrum kobiecości, misternym tworem ewolucji. Według Natalie Angier, autorki książki „Kobieta. Geografia …

Kronos 1-2/2009 Powrót Schellinga

W podwójnym tomie kwartalnika KRONOS (1-2/2009) Czytelnik znajdzie pierwsze polskie przekłady kluczowych ustępów ostatniej filozofii Schellinga. W dziale Eseje zgromadzone zostały natomiast teksty współczesne, konfrontujące myśl Schellinga z różnymi nowoczesnymi ideami: od Habermasa do Heideggera, …

1989 Koniec systemu

Rok 1989 przebiegł tak, iakby został wyznaczony dla tej części Europy na główny akt szczęśliwego dramatu. W styczniu zapowiedzi zmian systemowych w naszych krajach były zaledwie znikome. W grudniu byt niepodległy stał się rzeczywistością Polski, …

Niepodległość socjalisty

„Chadzałem tedy po naszym siole i jego niezabrukowanych ulicach poprzez nieprawdopodobne roztopy grząskiego błota, ustrojony w czarną pelerynę, kapelusz z szerokim rondem, spodnie nienagannie zaprasowane, a w dodatku w krawat mickiewiczowski, owijający całą szyję. Odcinało …

Terapia narodu za pomocą seksu grupowego. Zapiski kobiety spełnionej

Odważnie, obrazowo, dosłownie i prawdziwie o życiu seksualnym kobiety spełnionej. Bez pruderii, z pasją i namiętnością autorka – osoba z polskiego show-biznesu ukrywająca się pod pseudonimem Arundati – opisuje swoje erotyczne przygody: seks bez zobowiązań, …

Królowa Tiramisu

Powieść nominowana do NIKE 2009!Henryk Bereza, Przegląd: ?Moim zdaniem najwybitniejszy debiutant ubiegłego roku (…)?.Dariusz Nowacki, Opcje: "Królowa Tiramisu jest wypowiedzią własną i "cudzą", jednogłosową i wielogłosową, utworem zawieszonym między idiomatycznością i naśladowaniem (…)". Agnieszka Wolny-Hamkało, …

 

You need to log in to vote

The blog owner requires users to be logged in to be able to vote for this post.

Alternatively, if you do not have an account yet you can create one here.

Powered by Vote It Up